poniedziałek, 11 czerwca 2018

235. Rosetty

Witajcie poniedziałkowo :) 
Już bardzo dawno nie pokazywałam Wam moich rosettek. Zaczęłam je wyszywać w grudniu 2017 i wtedy pokazałam jej początki. Po drodze robiłam tysiące innych rzeczy i jakoś o nich zapomniałam.W ten weekend ponownie do nich usiadłam i się zadziało. Wciągnęły mnie na maksa i haftowałam jak w amoku. A oto wynik mojego szaleństwa :D

Tak było...


Tak jest...


Mam nadzieję w tym miesiącu je skończyć, więc następna odsłona chyba już w oprawie :D



Miśka



15 komentarzy:

  1. Rzeczywiście postęp ogromny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście poszłaś jak burza! Piękne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie Cię wciągnęło. Ogromny postęp :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj dużo przybyło i nie dużo zostało:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się przepiękna praca!!! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze sporo nadrobiłaś przez jeden weekend :).

    Z ciekawością czekam na efekt końcowy :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie cuda można wyczarować jednym kolorem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow igiełka haftowała jak najęta, super postęp :) Pięknie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest nie lada dzieło!
    Podziwiam Twoje krzyżykowanie:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Hafcik rośnie a to cieszy najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń