Hip hip hura. Konie ukończone. Po wielu miesiącach, wczoraj postawiłam ostatni krzyżyk. Już dawno nie męczyłam tak długo jednego wzoru. W normalnych okolicznościach obraz już dawno by wisiał, a tak aż dziewięć miesięcy powstawał w bólach.
Tak bardzo chciałam Wam go pokazać w ramie, ale roztrzepaniec ze mnie okrutny i zamiast ramy kupiłam grafikę w ramie bez szkła. Nie wiem gdzie ja miałam oczy, no ale.... trudno. Obraz w ramie będzie pokazany innym razem.
Wyszywałam go już kiedyś dla znajomych, ale bardzo mi się podoba, więc będzie zdobił i moją ścianę.
Pozdrawiam gorąco. Monika.
